Imperatyw gniazda Natura nigdy nie miała wątpliwości: kto nie dba o swoje potomstwo ten znika. Gatunki, które nie potrafiły zabezpieczyć gniazda, kończyły swoją historię szybciej niż zdążyły się zapisać w pamięci lasu. Instynkt troski o dzieci i o tego, kto razem z nami je wychowuje, nie był kwestią wyboru był i jest warunkiem przetrwania. Człowiek dorobił się garnituru i pieczątki, ale wciąż pozostaje "nagą małpą". Ta sama siła, która kiedyś kazała usypywać gniazdo z gałązek, dziś każe zabezpieczać dorobek materialny. Mechanizm nie zmienił się ani o jotę. Chroniąc majątek chronisz nie tyle rzeczy co własne dziedzictwo. I nie ma w tym nic zdrożnego. Historia cywilizacji to jednocześnie ewolucja narzędzi prawnych ułatwiających takie działania. Chronić gniazdo, by chronić tych, którzy sami się nie obronią. Natura nagradzała właśnie takich przewidujących, pilnujących, nie zanadto ryzykujących. Dzięki nim w ogóle nastąpił ciąg dalszy. A ci, którzy o tym zapominają, płacą najwyższą cenę. Ewolucja nie zna litości ani nagród pocieszenia, po prostu usuwa z gry tych, którzy wystawiali siebie i swoje gniazdo na nadmierne, by rzec "niedozwolone", ryzyko. Człowiek, spragniony anegdot, wymyślił Nagrodę Darwina. Ironiczne trofeum dla tych, którzy sami wycofali swoje geny z puli ewolucji. W kwestiach finansowych wygląda to podobnie tyle że zamiast satyrycznej wzmianki pozostaje wpis w stosownym rejestrze. Puenta? Natura nie spisała kodeksów, ale zostawiła jasną wskazówkę: gniazda się nie naraża. A kto tego nie rozumie, trafia do Krajowego Rejestru Zadłużonych.

