IBDNInstytut Badań nad Długiemi Niewypłacalnością ← Po godzinach
Przy piątku o niewypłacalności · vol. 14

Dwa kliknięcia do zamknięcia

Tomasz Ryżyński, kwalifikowany doradca restrukturyzacyjny (licencja nr 1174) · 19 września 2025

Dwa kliknięcia do zamknięcia

Krajowy Rejestr Zadłużonych miał być zwykłym rejestrem. Cichą, przejrzystą księgą jawności, w której obwieszczenia pojawiają się szybciej niż znika para z kawy. Termin uruchomienia przekładano kilka razy i kiedy w końcu nadszedł 1 grudnia 2021 r., zobaczyliśmy coś innego. To już nie rejestr, lecz KRZet: system teleinformatyczny, który nie tylko przechowuje dane, ale dyktuje rytm całego postępowania. Bez jego zgody nie ma obwieszczeń, nie biegną terminy, nie zapadają postanowienia.

Dwa kliknięcia do zamknięcia. Tak miała wyglądać cyfrowa rewolucja. Dziś to sformułowanie brzmi jak żart. Zapowiedziana kolejna przerwa techniczna pokazuje, że system potrafi zamknąć się sam, zanim ktokolwiek zamknie cokolwiek. Rejestr, który miał być tłem, stał się sceną, suflerem i elektrykiem w jednym. Cały spektakl upadłościowy czeka, aż ktoś w ministerialnej reżyserce znów wciśnie przycisk start.

Prawo nie zna pojęcia „przerwa techniczna”, ale to właśnie ona coraz częściej staje się faktycznym aktem postępowania. Terminy wciąż świecą w kodeksie, lecz w praktyce przypominają raczej drogowskazy w mgle niż granice, których nikt się trzyma. Syndyk, zarządca, każdy czeka, aż system wstanie, bo bez niego nie da się wykonać nawet tych dwóch kliknięć, które miały być symbolem nowoczesności.

Morał? Dwa kliknięcia do zamknięcia miały oznaczać szybkość. Dziś to raczej metafora systemu, który sam decyduje, kiedy prawo działa, a kiedy odpoczywa. W epoce papierowych akt zamknięcie sprawy bywało powolne, ale przynajmniej nikt nie zastanawiał się, czy rejestr ma dziś wolne.

„Przy piątku o niewypłacalności" - cotygodniowy felieton o prawie, długu i słuszności. Zaprenumeruj cykl na Substacku →