IBDNInstytut Badań nad Długiemi Niewypłacalnością ← Po godzinach
Przy piątku o niewypłacalności · vol. 26

Prawo, które mówi prawdę bez mikrofonu

Tomasz Ryżyński, kwalifikowany doradca restrukturyzacyjny (licencja nr 1174) · 30 stycznia 2026

Prawo, które mówi prawdę bez mikrofonu

Kryzysy mają nudny zwyczaj powtarzania się. Najpierw pęka bańka. Potem pęka narracja. Na końcu pęka cierpliwość. Straty nie rozkładają się równo. Najpierw amortyzują je instytucje, potem gracze z poduszką, potem system. A gdy wszystkim już się wydaje, że „jakoś to będzie”, rachunek ląduje tam, gdzie poduszki nie ma: u najmniejszych. Nie oni ustawiali dźwignię, nie oni szyli produkty, nie oni podpisywali politykę ryzyka. Za to do nich przychodzi podwyżka rat, utrata pracy, zamrożony kredyt. Grawitacja kosztów działa nieubłaganie: w dół i coraz szybciej.

Na tym etapie pojawia się moda na prostotę. Najlepiej taką, która ma twarz wroga i obietnicę natychmiastowej sprawiedliwości. „Ktoś zapłaci.” „Nikt nie straci.” Dług tymczasem pozostaje odporny na retorykę. Nie zna kalendarzy i nie słyszy konferencji. Trzeba go policzyć.

Wchodzi prawo insolwencyjne: całe na szaro, bez telebimów. Nie ma ulubieńców. Ma reguły. Mówi rzecz, której nie lubi żaden PR: nie da się wszystkim zapłacić wszystkiego. I robi to, co trzeba: ustala kolejność, przypisuje ciężary, zamyka sprawy. Po cichu, ale skutecznie. Zaletą tej ciszy jest to, że nie musi być później głośno na ulicach.

Jaka jest jego rola? Po pierwsze ramy i kolejność: kto, kiedy i na jakiej podstawie ponosi stratę. Po drugie zatrzymać transfer szkody. Po trzecie ratować to, co jeszcze ma wartość by przekazać to dalej. Po czwarte: jasny podział według znanych wcześniej zasad. Priorytety, brak nieuzasadnionej dyskryminacji. Po piąte: finał w czasie. Jawne czynności i terminy. Wystarczy. Reszta to teatr.

W innym przypadku rodzi się frustracja. Z wrażenia, że stratę podzielono arbitralnie, po cichu i „po uważaniu”. Najmocniej radykalizują się nie ci, którzy stracili najwięcej, lecz ci, którzy stracili wszystko i nie wiedzą dlaczego. Sprawne postępowania są tu zaworem bezpieczeństwa ustroju: gdy działają, kryzys kończy się w aktach. Gdy ich brakuje, zaczyna się moralna wojna o to, „komu się należy”.

Zamiast pytać, kto ma zapłacić, pytajmy, czy system potrafi policzyć, rozdzielić i zamknąć w sensie prawnym. Prawda nie potrzebuje mikrofonu. Potrzebuje rachunku. Iustitia est constans et perpetua voluntas ius suum cuique tribuendi

„Przy piątku o niewypłacalności" - cotygodniowy felieton o prawie, długu i słuszności. Zaprenumeruj cykl na Substacku →