Prawo insolwencyjne od początku próbuje pogodzić rzeczy, których nie da się pogodzić bez straty.
Wierzyciel ma prawo oczekiwać wykonania zobowiązania. Dłużnik nie może jednak zostać na zawsze wyłączony z życia gospodarczego tylko dlatego, że w określonym momencie nie był już zdolny zapłacić wszystkiego. Przedsiębiorstwo powinno ponosić konsekwencje błędnych decyzji, ale likwidacja nie może być automatycznym odruchem, jeżeli działająca całość jest warta więcej niż suma rozproszonych składników.
Każde rozstrzygnięcie przesuwa ciężar.
Na wierzyciela albo na dłużnika. Na dalsze funkcjonowanie przedsiębiorstwa albo na jego likwidację. Na szybką egzekucję albo na zachowanie wartości, która może ujawnić się dopiero z czasem.
Prawo wskazuje kryteria. Nie zawsze jednak mówi, jak przypisać im wagę.
Czym są uzasadnione potrzeby upadłego? Gdzie kończą się jego możliwości zarobkowe, a zaczynają oczekiwania oderwane od rzeczywistości? Jak długo powinien trwać plan spłaty? Ile można pozostawić dłużnikowi, nie naruszając praw wierzycieli? Kiedy przedsiębiorstwo warto jeszcze ratować, a kiedy próba ratunku zaczyna jedynie powiększać stratę?
Na te pytania nie odpowiada sam przepis.
Odpowiada człowiek. Ze swoim doświadczeniem, intuicją, przekonaniami i wiedzą o świecie. To nie jest wada wymiaru sprawiedliwości. Problem pojawia się wtedy, gdy intuicja pozostaje niewidoczna, kryteria niewymierzone, a podobne sprawy kończą się zasadniczo różnymi rozstrzygnięciami bez uchwytnej przyczyny.
Aequitas nie powstał po to, aby zastąpić sąd algorytmem.
Nie jest tabelą sprawiedliwości. Nie jest automatem wydającym rozstrzygnięcia. Nie ma zamieniać prawa w rachunek, w którym po wpisaniu kilku danych pojawia się jedyny prawidłowy wynik.
Ma zrobić coś skromniejszego, ale potrzebnego.
Ma ujawnić kryteria, które i tak wpływają na decyzję. Uporządkować je. Pokazać ich wzajemne oddziaływanie. Pozwolić sprawdzić, czy rozstrzygnięcie jest proporcjonalne, spójne z podobnymi sprawami i możliwe do obrony nie tylko intuicyjnie, lecz także na podstawie danych.
Aequitas nie zastępuje oceny prawnej.
Nadaje jej strukturę.
W upadłości konsumenckiej punktem odniesienia pozostaje człowiek. Oddłużenie nie może oznaczać wygody kosztem wierzycieli, ale plan spłaty nie może również prowadzić do trwałego wykluczenia ekonomicznego, pracy bez perspektywy i życia poza legalnym obrotem. Powrót dłużnika do aktywności zawodowej, konsumpcji i odpowiedzialnego uczestnictwa w gospodarce nie jest dobroczynnością. Jest jednym z efektów, które racjonalny system prawa powinien brać pod uwagę.
W niewypłacalności przedsiębiorców akcent musi zostać przesunięty.
Nie chodzi przede wszystkim o komfort przedsiębiorcy. Chodzi o przedsiębiorstwo jako zorganizowaną całość: miejsca pracy, relacje z kontrahentami, wiedzę, sieć sprzedaży, technologię i zdolność wytwarzania wartości. Jeżeli tej całości nie można zachować, pozostaje obowiązek takiego wykorzystania jej składników, aby jak najmniej wartości zniknęło bezproduktywnie.
Upadłość nie powinna być ekonomicznym odpowiednikiem spalenia maszyny tylko dlatego, że nie mogła dłużej pracować w dotychczasowej fabryce.
Aequitas nie może być również skalibrowany raz na zawsze.
Równowaga właściwa w okresie wzrostu gospodarczego, niskiego bezrobocia i łatwego dostępu do finansowania nie musi być właściwa podczas recesji, kryzysu kredytowego albo gwałtownego wzrostu kosztów życia. Parametry modelu powinny podlegać okresowej ocenie w świetle danych makroekonomicznych, społecznych i fiskalnych.
Czasem równowagę należy przesunąć w stronę silniejszej ochrony dłużnika, aby nie utrwalać wykluczenia i nie pogłębiać załamania popytu.
Czasem w stronę wierzycieli, aby nie podważyć zaufania do finansowania i nie przerzucić na nich nadmiernej części ryzyka.
Czasem powinna pozostać nienaruszona.
Nie jest to arbitralne zmienianie sprawiedliwości. To uznanie, że skutki prawa powstają w rzeczywistym świecie, który się zmienia.
Aequitas ma więc łączyć prawo z danymi, ale nie podporządkowywać prawa ekonomii. Niewypłacalność pozostaje pojęciem prawnym. Dane ekonomiczne, społeczne i statystyczne mają jedynie pomóc prawidłowo zastosować normę, ocenić proporcje i przewidzieć skutki rozstrzygnięcia.
Nie chodzi o to, aby liczba zastąpiła człowieka.
Chodzi o to, aby liczby, fakty i skutki przestały być dla prawa niewidzialne.
Sprawiedliwość w niewypłacalności nie polega na równym podziale straty. Nie polega też na maksymalizacji zaspokojenia wierzycieli za każdą cenę ani na ochronie dłużnika przed każdą konsekwencją jego decyzji.
Polega na takim zastosowaniu prawa, które chroni uzasadnione interesy uczestników i jednocześnie nie niszczy więcej wartości, niż jest to konieczne.
To właśnie nazywam Aequitas.

